Blog > Komentarze do wpisu
o królikach miniaturkach rasy lew

oswajanie:jak postępować z naszym ulubieńcem aby dalsze nasze współżycie układało się pomyślnie, co robimy w pierwszym okresie po przybyciu królika do domu, jakie powinno być nasze zachowanie, książki o króliczkach znalezione w internecie.:

Kiedy nowo zakupiony królik znajdzie się w domu, mamy oczywiście ochotę żeby wziąść go na ręce i pogłaskać. Ale wylękniałemu zwierzęciu nie sprawi to przyjemności. Trzeba zastanowić się co przeżyło w tak krótkim czasie. Pierwsza zasada - po przywiezienia króliczka do domu i umieszczenia go w przygotowanej wcześniej klatce należy zapewnić mu spokój. Zwierzątko zostało wyrwane ze swojego otoczenia, włożone do pojemnika, w którym w czasie transportu mocno się wytrzęsło, aby potem wydostać się znów na światło dzienne w zupełnie innym miejscu. Na powitanie pozwólmy króliczkowi obwąchać naszą rękę. W okresie przyzwyczajania się królika do otoczenia trzeba nie tylko zrezygnować z wyjmowania go z klatki, także nie spodziewać się, że będzie on brał jedzenie z ręki. Przyjmijmy zasadę, że klatka jest królika domem. Królika podobnie jak inne zwierzęta można oswajać podając mu różne smakołyki. Trzeba wsunąć rękę do klatki z kawałkiem marchwi, jabłka lub jeszcze lepiej, liściem mniszka. Jeśli królik ucieknie, nie należy przesuwać ręki w jego kierunku.

 

 

Kuszący zapach pokarmu wcześniej czy później zwabi go do ręki. Kiedy nasz podopieczny będzie jadł nam z ręki, to następnym krokiem jest w czasie karmienia pogłaskanie go drugą ręką w czoło pomiędzy oczami. Do dotknięcia w tym miejscu króliki są przyzwyczajone, gdyż wsród nich jest to rodzaj pozdrowienia. Mój Trunio uwielbia takie pieszczoty. Nie należy wyciągać królika z klatki na siłę, pozwalaj mu później wychodzić samemu kiedy chce. Królik będzie wkrótce podchodził do kratki gdy w pobliżu pojawi się jego opiekun. Niedługo można go będzie głaskać bez kuszenia smakołykami. Stąd już nieduży krok to tego aby przytulał się do ręki i wręcz prosił się o pieszczoty. Głaszcząc królika należy do niego przemawiać, nazywając go po imieniu. Dopiero gdy królik oswoi się z głaskaniem, można go wtedy wypuścić z klatki aby pobiegał po pokoju

Złapanie i wsadzenie do klatki nie oswojonego królika przeradza się w dzikie polowanie, które szkodzi jego zdrowiu i budzi w nim nieufność oraz agresję. Można w ten sposób zniszczyć przyjazne stosunki z królikiem, zanim jeszcze na dobre zostały zawiązane. Króliki lubią biegać po mieszkaniu, należy uważać podczas takich króliczych harców na to, żeby nie nadepnąć na malca, jest on nadzwyczaj ruchliwy i lubi zaczepiać przechodzące obok osoby, zmuszając je w ten sposób do zabawy. Oczywiście musimy wiedzieć, że po takich wędrówkach na dywanie mogą znaleźć się "bobki".

Można jednak nauczyć swojego podopiecznego czystości, chyba, że jest z pokrewniony z moim Truniem nr. 2 wtedy szkoda zachodu. W przypadku Trunia nr. 3 który jest czyścioszkiem od pierwszego dnia pobytu w naszym domu, nie ma bobków na dywanie a swoje potrzeby załatwia pięknie w klatce. W większości wypadków sprawa nie jest przegrana do końca, wszystko zależy od naszej konsekwencji i stanowczości. Kiedy maluch załatwi się na łóżku, podłodze... należy pokazać mu to miejsce i od razu zanieść do klatki wstawiając go do jego kącika czystosci. Mówimy do niego stanowczym głosem. Rozsiewane po mieszkaniu "bobki" należy zebrać i wrzucić do kącika w klatce. Jeżeli zwierzę nie jest złośliwe wkrótce zauważy czego od niego oczekujemy. W klatce na ogół królik wybiera jeden kącik i tam załatwia swoje potrzeby możemy tam wstawić kuwetę są w sprzedaży nawet o trójkątnym kształcie i powinniśmy mieć ułatwione sprzątanie w klatce. Na mieszkaniu możemy zastosować podobną taktykę w przypadku gdy królik wybierze jakieś miejsce do załatwiania swoich potrzeb postawmy tam kuwetę, jak będziecie mieć dużo szczęścia to z Waszego królika wyrośnie super czyścioszek, mnie takie szczęście spotkało przy pierwszym króliczku Trunio nr.1 który na działce przychodził, wskakiwał do klatki załatwiał się i wychodził z powrotem. W przypadku Trunia nr.2 już takiego szczęścia nie miałem, zawiodły wszystkie metody ale do wszystkiego można się przyzwyczaić.

Czerwiec 2006 rok. Po prawie 12 latach obcowania z futrzakami powróciłem do tematu brudzenia w domu. Króliki to dosyć elastyczne stworzenia. Z łatwością przystosowują do się życia w nowych warunkach. Przyglądając się ich zachowaniom mogę powiedzieć, że królik tak jak kot czy pies dobrze rozumie jaki podział ma być zachowany w domu. Które pomieszczenia spełniają rolę miejsca do zabawy, gdzie znajduje się klatka oraz jeśli kuweta będzie w łazience potrafią tam z niej korzystać. Długo to wszystko trwało ale nareszcie mam królika a dokładnie królicę Trunię która załatwia się tylko w kuwecie w łazience. Kuweta jak wiemy jest prostym urządzeniem i jeśli chcemy aby królik ją polubił starajmy się utrzymać w niej czystość, nawet zmieniając po każdym załatwieniu ręcznik papierowy. Jak napisałem poprzednio nie należy pozostawać przy jednej kuwecie jeśli królik upatrzy sobie jakieś miejsce w kąciku postawmy mu i tam kuwetę, może nawet będzie aż trzy czy cztery kuwety, jednak jeśli ma to przynieść zamierzony cel należy się zdecydować i na takie poświęcenie. Należy pamiętać, że każde zwierzę ma skłonność do brudzenia po domu zwłaszcza po przeprowadzce nie tylko z powodu stresu związanego z nowym miejscem pobytu, ale również dlatego, że nowe miejsce nie kojarzy mu się z jego dotychczasowym domem. Pamiętając o tym po zakupie i przyniesieniu królika do domu, ograniczmy jego przestrzeń życiową do jednego pokoju a następnie jak uzyskacie pozytywny efekt w załatwianiu potrzeb fizjologicznych pozwólmy mu na zwiedzanie innego pokoju i łazienki. Łatwo można wpaść w pasję na widok nowej plamy na naszym cennym dywanie. Jednak nasza złość albo, co gorsza, podyktowana nią kara nic na brudzenie nie pomogą a mogą przynieść skutek odwrotny od oczekiwanego. Jeśli brakuje ci cierpliwości do królika poważnie rozważ czy aby dla jego dobra nie będzie lepszą zmiana właściciela.

 

czwartek, 23 grudnia 2010, narcysia2000